26.8.13

1. Ciemność

,,Chodź ze mną, kiedy nastanie ciemność
Wszyscy musimy odejść, kiedy nastanie ciemność''

                 W pokoju, w którym siedział panowała zupełna ciemność. Nikłe światła ulicy wprawdzie wpadały przez okno, jednak nie były na tyle skuteczne, aby rozproszyć panujący w pomieszczeniu mrok. Jemu jednak to nie przeszkadzało. Lubił noc. 
             Z kąta sączyła się muzyka. Ciężkie gitary i mocny wokal sprawiały, że zamknął oczy delektując się samotnością. Po chwili wsłuchiwania się w piosenkę wszedł do łazienki. Przyglądając się swojemu odbiciu w lustrze, przez dłuższy moment, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół swojej twarzy. Czarne kosmyki przydługich włosów opadały na równie ciemne oczy. Oczy, w których tkwiła pustka. Nie było w nich życia; żadnych emocji. Po prostu pustka. Przemył twarz zimną wodą i wyszedł.
Usiadł z powrotem na fotelu, sięgając po broń leżącą na stoliku i przeładował magazynek. Zgasił papierosa i wypił do dna, to co miał w szklance. 

Schemat powtarzany praktycznie każdej nocy. Papieros, whisky, muzyka. I on sam.
Zerknął na skąpany w ciemności pokój i podążył na zewnątrz.

                   Ulice tętniły życiem, dawno było już po północy, ale Tokio nigdy nie odpoczywa. Może na chwilę między czwartą, a piątą rano. To wtedy wszyscy, razem z miastem przygotowują nową dawkę energię na kolejny dzień.
Mimo całego zgiełku i tempa jakie Tokio nakładało na wszystkich, to lubił spacerować ulicami tego miasta i chociaż kochał samochody i szybką jazdę, to podczas przechadzek miał chwilę, aby pomyśleć. 
             
                     Kilka kobiet, zapewne hostess rzuciło mu uwodzicielskie spojrzenie, jednak uśmiechnął się lekceważąco i szedł dalej. Nie to było mu teraz w głowie. Miał inne plany na tę noc.